Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WEDŁUG TATY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WEDŁUG TATY. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 marca 2013

Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga. CZĘŚĆ 8

Poniżej znajdziecie siódmą część "Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga", z poprzednią możecie zapoznać się tutaj.




"Kiedyś układałem w kompie pasjanse (teraz też to lubię). Są różne ich rodzaje, np. w niektórych niepasujące chwilowo karty odkładane są na stos. W zależności od szczęścia i umiejętności stos może rosnąć lub maleć. Na początku, gdy stos jest jeszcze niewielki, to my panujemy nad sytuacją. Ale gdy wzrośnie nadmiernie, to dalsza gra coraz mniej zależy od naszych umiejętności, a coraz więcej od szczęścia. Gdy stos jest za duży, przegrywamy. Ale gdy znajdziemy sposób, by pozbyć się z niego kart – wracamy do gry. 


W naszym ciele znajduje się kilka takich stosów. Pełnią one pozytywną rolę, bo np. magazynują energię. Niestety w większości z nas zbytnio się rozrastają i zaczynają nam szkodzić. Okazuje się, że na skutek m.in. nieprawidłowego odżywiania się i coraz bardziej zanieczyszczonego środowiska, stosy szkodliwych efektów przemiany materii rosną.  Rosną tak bardzo, że nie tylko w ciągu dnia, ale nawet przez noc nie są w stanie być usunięte przez nasz organizm. Rosną codziennie, codziennie stają się coraz większe, a my stajemy się coraz większymi śmietnikami… stajemy się, niestety, otyłymi śmietnikami. Najczęściej, ci którzy jedzą za dużo, jedzą także niezdrowo. Z pewnością są i tacy, którzy mają prawidłową wagę, ale duże stosy śmieci. Jednak uogólniając, w większości przypadków można przyjąć, że wielkość nadwagi jest jednocześnie miernikiem zaśmiecenia organizmu.


Bardzo dobrym sposobem na pozbycie się dużej części naszego wewnętrznego stosu śmieci jest głodówka lub pół głodówka (dieta dr Dąbrowskiej), ale tak naprawdę jeżeli po niej wrócimy do starych przyzwyczajeń  żywieniowych– to tylko kwestia czasu, kiedy odbudujemy śmietnisko w nas do poprzednich rozmiarów. Przeprowadzenie głodówki zmniejsza nasze stosy, ale nie zamyka sprawy. Całe szczęście, krótsze oczyszczanie głodówką można stosować częściej.


Słyszałem kiedyś, że ludzie chorzy z problemami trawiennymi mają problem w Święta, bo albo patrzą jak inni zajadają smakołyki, a sami ich nie mogą ruszyć, albo jedzą tak jak inni i wtedy cierpią. Ja się czuję podobnie. Dlatego obiecałem sobie, że jeżeli po weekendowo- imieninowym  szaleństwie waga  za bardzo wzrośnie, to od poniedziałku zastosuję 1-2 dni oczyszczania, by wrócić do normy. Stwierdziłem, że będzie to mnie kosztowało mniej trudu, niż „męka” odmawiania sobie jedzenia wraz z gośćmi. Poza tym nie można przecież robić przykrości gospodyni spotkania, która tyle się namęczyła by przygotować różne smakołyki. Jakby się czuła, gdyby wszyscy zlekceważyli jej starania i jej dzieła kulinarne pozostawili nietknięte?! Dlatego częsta, krótka dieta połączona z wysiłkiem, by odżywiać się bardziej prawidłowo, jest chyba dobrym kompromisem dla osób ze słabą wolą. Tak teraz myślę. Dla osób, które boją się radykalnych metod lub które przez swoje złogi śmieci mają takie uszkodzenia organizmu, że nie mogą podjąć głodówek, jest więc dobra wiadomość! Można (i należy w ich przypadku) zacząć usuwać te śmieci stopniowo, systematycznie, po trochu. 


Jeżeli przez dłuższy czas utrzymujemy swoją niezmienną wagę, to znaczy, że ilość przyjmowanych kalorii równa jest ich zużyciu- a więc nic się nie odkłada na stos. Waga nie rośnie, ani nie maleje. Przyjmijmy, że kg tłuszczu w nas to 7000 kcal. Żeby stracić w ciągu tygodnia 0,5kg ( większa utrata jest nierealna!!- jedź wolniej – dalej zajedziesz – bardzo się tutaj sprawdza!!!), powinniśmy w ciągu tygodnia mieć niedobór 3500 kcal, czyli 500kcal dziennie ( jeżeli od sytuacji, w której byliśmy, zaczniemy mieć deficyt 500kcal dziennie, to spowoduje to, że stracimy 500g tygodniowo). Gdy lubimy np. snickersy i zjadaliśmy 1/dzień,  to codzienna rezygnacja z niego, spowoduje spadek tygodniowej wagi o 0,25kg ( 1 snickers ma ok. 250 kcal). Półgodzinny szybki spacer to około 250 spalonych kalorii (kcal). Czyli codzienny dodatkowy spacer daje nam 0,25kg straty wagi w ciągu tygodnia. A łącząc dodatkowy spacer z rezygnacją z batonika, powinniśmy stracić 0,5kg tygodniowo. Oczywiście, jeżeli dodatkowy spacer spowoduje, że nie tylko nie zrezygnujemy z 1 batonika, a sięgniemy jeszcze po kolejnego, to efekt będzie zerowy. Gdy dodatkowy wysiłek nagrodzimy sobie dodatkowymi dwoma batonikami , to lepiej nie mówić co będzie… Cierpliwość i systematyczność  dają naprawdę duże efekty. To nic, że stosujący głodówkę, stracą 6, 10, czy nawet 15 kg „jednorazowo”. Jeżeli systematycznie nie będą jeść mniej to swoją wagę odzyskają… My tracąc systematycznie po 200g w tygodniu- w ciągu roku swoje 10kg stracimy i organizm przy prawidłowym odżywianiu oczyścimy. Głodówka ma jednak olbrzymią zaletę i przewagę nad powolnym oczyszczaniem. Przy braku dowozu białka , organizm brakujące aminokwasy uzyskuje przede wszystkim z chorych, uszkodzonych komórek. Głodówka uzdrawia.


Napiszę trochę o detoksykacji…


Toksyny są substancjami, które w organizmie nie pełnią żadnych funkcji, a pozostawione w krwiobiegu, czy odłożone w komórkach ciała, mogą wręcz przynosić szkody. W jaki sposób do nas trafiają? Źródeł jest wiele, m.in. są to: żywność, leki, alkohol, kofeina, konserwanty, barwniki, zanieczyszczone powietrze w centrum miast, palenie papierosów – także bierne, produkty uboczne metabolizmu… Proces usuwania toksyn rozpoczyna się w wątrobie, gdzie podlegają one reakcjom z enzymami (wtedy neutralizowane są też wolne rodniki).  Substancje, powstałe w wyniku reakcji toksyn z enzymami, często są jeszcze bardziej szkodliwe od „początkowej” toksyny. Następnie dołączany jest składnik rozpuszczalny w wodzie, który pomaga usunąć toksyny z organizmu. Takie toksyny usuwamy przez układ moczowy, a te  rozpuszczalne w tłuszczu usuwane są wraz ze stolcem. Detoksykacja, mniej lub bardziej intensywna, w naszym organizmie trwa nieustannie. I wszelkimi możliwymi drogami. Przykładowo, w gorące dni, gdy u niektórych osób pojawiają się widoczne plamy potu, łatwo można wyczuć, że  nie jest to tylko czysta woda.


Detoksykacja, nie jest prostym procesem – potrzebnych jest wiele substancji do jej prawidłowego i sprawnego przebiegu. Brak którejś z substancji, powoduje zwolnienie, a nawet zatrzymanie detoksykacji (To dlatego dietetycy tak bardzo zwracają uwagę na różnorodność pokarmów i regularne jedzenie dużych ilości owoców i różnokolorowych warzyw). Jeżeli nie pomyślimy o oczyszczeniu się odpowiednio wcześnie, to zapłacimy za to utratą zdrowia w późniejszym wieku.


Mniej więcej wiemy na czym polega zdrowsza kuchnia. Chcę jeszcze tylko raz zwrócić Waszą uwagę na to, że jeżeli nawet w niewielkim stopniu, ale systematycznie zaczniemy jeść mniej, zamieniać niezdrowe produkty na trochę zdrowsze, dołączymy do tego jeszcze trochę więcej ruchu, trochę więcej warzyw i owoców, to będziemy w ten sposób zdrowsi. Przekładając to na „nasze”  - pijmy mniej kawy, herbaty czarnej, piwa, coli, słodzonych, barwionych napojów w plastikowych opakowaniach, mniej słódźmy. Pijmy natomiast więcej naturalnych soków i wody mineralnej, rzućmy palenie, więcej spacerujmy. Zamiast słodzonych płatków śniadaniowych, wybierzmy müsli z gniecionego ziarna. Wybierajmy produkty mniej oczyszczone – chleb razowy, brązowy ryż i brązowy cukier, a także produkty mniej przetworzone, mniej zakonserwowane (zamiast kupować gotową wędlinę, kupmy kawałek mięsa i sami go upieczmy). Znajomy opowiadał, że widział w małym zakładzie mięsnym jak do „betoniarki” – jak to nazwał, wsypano szynki obwiązane siatką, następnie wlano dużą ilość jakiejś cieczy, zakręcono i ... w betoniarce nie było już cieczy, wyjęto same różowiutkie szyneczki. No chyba wystarczy, więcej nie napiszę.   


Człowiek jest istotą cielesno- duchową. To jest niesamowite, że próby ascezy podejmowane w dziedzinie ciała, przynoszą także efekty w dziedzinie ducha. Widzę to na własnym przykładzie: odmawianie sobie smacznego jedzenia, ćwiczenie siebie w tym, że moje potrzeby „smacznie i dobrze zjeść”, nie są najważniejsze, powoduje, że np. łatwiej jest mi ustąpić  żonie w spornych sprawach, łatwiej stwierdzić, że „moje” nie musi być na wierzchu. W katolicyzmie jesteśmy zachęcani do postu raz w tygodniu (w Medjugorie Maryja mówi nawet o dwóch dniach) oraz dłuższego w okresie Wielkiego Postu. Bez względu na wyznawaną wiarę, jednodniowa głodówka raz w tygodniu dobrze nam zrobi. Jeszcze raz do niej zachęcam. Pamiętajcie: Pasjansów możemy układać wiele, ale życie mamy tylko jedno i układamy je tylko raz. Ci, którzy mogą stosować głodówkę, niech się z tego cieszą i korzystają, by poprawić swoje zdrowie.


Kilka lat temu przez trzy lata z powodów religijnych stosowałem Post o chlebie i wodzie w środy i piątki. Efektów „wagowych” nie miałem żadnych, bo we wtorki i czwartki wieczorem obżerałem się na zapas, a w czwartki i soboty rano folgowałem sobie po przeżytych głodach. Przy mojej otyłości i słabej wydolności organizmu, lekarka (i również ja), była bardzo zdziwiona, że mam bardzo dobre wyniki krwi. Nie mogła zrozumieć, dlaczego mam bardzo dobry cholesterol. Powtórzone badania tylko to potwierdziły. Teraz planuję powrót do częstszych jednodniowych głodówek, połączonych jednak ze zdrowszym odżywianiem, do czego mam nadzieję jeszcze kilka osób przekonałem.


Pozdrawiam i życzę dobrych decyzji oraz wytrwałości,


Czesiek."


A ja zapraszam Was ponownie jutro. Tutaj podam aktualną wagę Kuzynki i Przyjaciela Taty, w 34 dniu diety. 

Serdecznie pozdrawiam,
A.


Zobacz również:

Powód zakończenia diety przez MężaO pokusach po diecie i ich przezwyciężaniuO mnie

sobota, 16 lutego 2013

Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga. CZĘŚĆ 7

Poniżej znajdziecie siódmą część "Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga", z poprzednią możecie zapoznać się tutaj.


"Jest jeszcze jeden argument za stosowaniem czasowych głodówek- religijny. W każdej chyba religii występuje motyw dobrego wpływu postu na nasze zdrowie.  Oddajemy cześć Bogu przez swoje wyrzeczenia, umartwienia, stosowanie się do przykazań. Pytanie- czy Bóg coś na tym zyskuje? Nie! To my zyskujemy! To już chyba Pascal zauważył, że nawet gdybyśmy nie wierzyli w Boga, a żyli jednak wg jego wskazań to nic nie utracimy, a nasze człowieczeństwo wiele zyskuje


Pozwalam sobie tutaj odsłonić kawałek siebie- bo jeżeli już doszedłem do tego, że Jezus jest Bogiem, to ciężko mi to sztucznie ukrywać. Tak samo, gdy odkryłem wartość głodówki, ciężko było mi zostawić tą wiedzę tylko dla siebie. Post w religii ma bardzo duże znaczenie, ale do tego żeby być uleczonym przez głodówkę nie trzeba w nic wierzyć. Tak samo antybiotyk działa bez względu na to czy w niego wierzymy czy nie (Dobrze, dobrze – wiem o wierze w placebo i takie tam).

Jezus na pustyni pościł przez 40 dni, a na koniec „poczuł głód”. Można założyć, że przeprowadził głodówkę podobną do opisanej na tym blogu.  Kiedyś myślałem, że jest to nie do powtórzenia przez zwykłego człowieka, teraz zastanawiam się czy Bóg nie pokazał nam drogi, którą mamy iść. Nie wstydzę się Jezusa, i jednocześnie jestem zafascynowany możliwościami leczniczymi głodówek bez względu na naszą wiarę, czy niewiarę.

W świetle tego co napisałem o znaczeniu głodówek i oczyszczaniu organizmu mądrym wydaje się nakaz postu 
w piątki. Nawet ludzie wierzący podchodzą do tego lekceważąco i bardzo łatwo udzielają sobie dyspensy – zwolnienia 
z Postu. Rozsądnym wydaje mi się przeciwne podejście. Nie należałoby zamieniać mięsa  - rybą, tylko zastosować w tym dniu Post Daniela – jeść niektóre warzywa i owoce, i to bez względu na to czy wierzymy Bogu czy nie. W czasie wielu rozmów z wierzącymi kolegami namawiałem ich do realizacji postu w piątki. Wielu z nich mówi, że nie da rady przeżyć jednego dnia bez zjedzenia mięsa. Ciekawe jak zareagują, gdy przy najbliższym spotkaniu będę ich namawiał na co piątkową głodówkę? Kościół zaleca też 40-dniowy post przed Wielkanocą- czy i ten post należałoby zaostrzyć i co roku przeprowadzać czterdziestodniową głodówkę? 
Tego nie wiem.

Okres Diety – Postu może stać się okresem refleksji nad tym kto tu rządzi Ja – czy mój brzuch. Przez ostatnie tygodnie ja wygrywałem, i mam nadzieję, że tak zostanie na dłużej. Daje to dużą radość i nadzieję, że będę mniej podatny na inne manipulacje.    

Pokazują nam, Lemmingom, co mamy jeść, w co się ubierać, jak spędzać czas. Wmawiają, że gdy nie kupimy „czegoś tam”, to nie będziemy szczęśliwi. Ale w następnym tygodniu okazuje się, że już coś innego jest nam potrzebne do pełni szczęścia. Gdy w sklepie zrobię za duży zapas reklamowanych produktów, a reklama się skończy, to potem przez rok nie mogę ich sprzedać! (Mówiłem już, że prowadzę sklep?) Okres postu jest czasem walki ze sobą, jest chwilą na refleksję – jest szansą na zastanowienie się i zauważenie „ czego nie widać”, a co może jest najważniejsze. Czy naprawdę „muszę” to mieć? Brakuje mi pieniędzy, zadłużam się, ale muszę mieć najmodniejszy ciuch, nowy telefon za „1zł”( ciekawe czego w tej ofercie nie widać?), stary telewizor jeszcze działa, ale .. itd.


Asceza, wyrzeczenia, zatrzymanie się na chwilę by pomyśleć po co żyję, nie są modne w dzisiejszym świecie. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy na pewno chcemy żyć w głównym nurcie tego świata. 
Ale jeżeli nawet tak, to głodówka dobrze nam zrobi.


Pozdrawiam,

Czesiek"   


A ja zapraszam Was ponownie jeszcze dzisiaj- pojawi się przepis na smakowitą, dietetyczną zupę:) Jutro uaktualnię tutaj wagę i ciśnienie Taty w 1 dniu po zakończeniu diety i wagę Męża w 11 dniu po zakończeniu diety.

Poza tym, tutaj podam aktualną wagę Babci, Cioci, Kuzynki i Przyjaciela Taty, w 5 dniu diety.
 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)

Zobacz również:

EFEKT JO-JO?NIE WIDAĆ?Co słychać u Dzielnej Czwórki?

piątek, 15 lutego 2013

Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga. CZĘŚĆ 6

Poniżej znajdziecie szóstą część "Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga" (ale nie ostatnią), z pierwszą możecie zapoznać się tutaj.




"W Bąblinie usłyszałem, że powinniśmy myśleć przy stole. Zauważam, że powinniśmy zacząć wszędzie myśleć, nie powinniśmy dawać sobą manipulować. Są rzeczy które widać, ale bardzo często towarzyszą im takie których nie widać, a które są dużo ważniejsze. Zachowujemy się często, jak już ktoś to zauważył, jak bohaterowie mojej ulubionej gry komputerowej z czasów młodości – Lemmingi. Wystarczyło jednemu wskazać drogę wyjścia z pułapki, a wszystkie inne szły za nim. Gorzej, gdy ten pierwszy rozbijał się, wpadając w przepaść. Lemming w środku grupy nie wiedział nigdy, czy idzie na zatracenie, czy po wolność – a my wiemy? 


Wydaje mi się, że jesteśmy manipulowani i „pilnowani” byśmy nie wychylali się z idącej kolumny. Pokazują nam o czym mamy myśleć. Np. w zeszłym roku oglądaliśmy serial o matce Madzi chyba przez pół roku (Serial chyba się jeszcze nie zakończył, podobno są szykowane kolejne „odcinki”). Tym, że na „liczniku Balcerowicza” – wskazującym zadłużenie Polski, zabrakło cyfr- nie powinniśmy sobie głowy łamać.

Pokazują nam jak mamy myśleć. Każdy kto powątpiewa w to, że duży samolot (o rozpiętości skrzydeł 37,5m, wysokość 11,4m)  może stracić po złamaniu brzozy (na wysokości 5m nad ziemią) kawałek skrzydła (6,5m), a następnie przelecieć jeszcze 200m robiąc beczkę i nie szorując kadłubem i resztą skrzydła po ziemi i dopiero po 200m rozpaść się na tysiące części - jest niespełna rozumu. Wmawiają nam bezpłatną służbę zdrowia, szkolnictwo itd., a już nawet nasze wnuki,  mają hipotekę obciążoną na 25000 zł. W innych krajach nie jest chyba lepiej, a w wielu dużo gorzej.

Namawiają nas na kupowanie drogiego „ Wc - czegoś tam”, ale przecież „tam” zawsze będą bakterie- wystarczy, że ktoś skorzysta. Natomiast, nikt nie przypomina o jakże ważnym myciu rąk mydłem, po wyjściu „ stamtąd” . Kiedyś w jakimś hipermarkecie zmuszony byłem skorzystać z toalety i mogłem trochę poobserwować, jak to wygląda. No ale kto zapłaciłby grube pieniądze za reklamę mydła za 1,90 zł? Czy wyobrażacie sobie reklamę "smacznego jedzenia" zaraz po reklamie namawiającej do wstrzemięźliwości i pokazującej zalety głodówki?

Jesteśmy sterowani przez przekazanie informacji lub jej zablokowanie. Gdy w czasie niedawnego meczu tenisowego Izrael- Polska siostry Radwańskie zostały wyzwane „ katolickie suki”,  gdy leciały w ich stronę różne przedmioty – to w mediach cisza. Nic się nie stało? Wyobrażacie sobie co by się działo, gdyby podczas rewanżu w Polsce, Izraelskie dziewczyny zostały wyzwane od „żydowskich suk”?

Jesteśmy wszyscy jak te idące bezrefleksyjnie Lemmingi. Po tym co zauważyłem dookoła przez ostatnie 20 lat, boję się czy idziemy w dobrą stronę. I boję się losu który nas czeka na końcu tej drogi. Niektóre Lemmingi zaczynają już przedwcześnie padać w drodze, bo np. gdy kupią jedzenie, to zabraknie im na leki, a gdy wykupią leki, to będą głodować. No właśnie. Gdy mądrze wybierzemy głodówkę, to zaoszczędzimy -trochę na jedzeniu, i może dużo na lekach?


W Bąblinie lekarze na wykładach zwracali uwagę na to, że trzeba zmienić po diecie sposób odżywiania. Należy jeść produkty jak najmniej nasycone chemią – konserwantami, barwnikami itp. Ja w ostatnich latach nie wypiłem w sumie 2l Coca-coli, przedtem wystarczało mi to na tydzień. Zacząłem czytać składy produktów. Okazuje się, że  np. w kiełbasie może być tylko 20 procent mięsa, aż strach pomyśleć co jest w tych pozostałych 80 procentach…   Należy jeść produkty jak najmniej przetworzone np. wybierać mąkę razową, ciemne pieczywo, czy musli z gniecionego ziarna zamiast  płatków oblanych czekoladą. Oczywiście mniej mięsa – zwłaszcza czerwonego. 


Podczas mojego pobytu w wojsku, od porannej pobudki do capstrzyku (ciszy nocnej) nie dawano nam chwili wolnego czasu, organizowano zajęcia bez chwili przerwy- byśmy nie mieli czasu na myślenie. Organizowałem sobie czas dla siebie zarywając noce – całe szczęście nie wyrzucali po 22 ze świetlicy (w ciągu dnia odsypiałem gdzie tylko mogłem). Dziś w Internecie można znaleźć naprawdę dużo niezmanipulowanych informacji, dotyczących tego co się naprawdę dzieje na świecie, i jak prawidłowo się odżywiać. Jeżeli chodzi o nasz sposób odżywiania nie musimy być niewolnikami reklam. Możemy stać się ludźmi wolnymi, mądrymi, czego sobie i Wam wszystkim życzę.


Pozdrawiam,

Czesiek"


Zachęcam Was do komentowania. Więcej o etapie zdrowego odżywiania przeczytacie tutaj.

Już jutro zamieszczę oczywiście kolejną "Relację z diety NA ŻYWO!!!", w której podam wagę i ciśnienie Taty w 46 dniu diety (lub 1szym po jej zakończeniu), wagę Męża w 10 dniu po zakończeniu diety oraz wagę Babci, Cioci, Kuzynki i Przyjaciela Taty w 4 dniu diety.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)

Zobacz również:

EFEKT JO-JO?Oczyszczanie-JAK TO DZIAŁA?Dzielna czwórka już wystartowała:)

czwartek, 14 lutego 2013

Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga. CZĘŚĆ 5


Poniżej znajdziecie piątą część "Kilka słów od Mojego Taty do odwiedzających bloga" (ale nie ostatnią), z pierwszą możecie zapoznać się tutaj. Mam jeszcze dla Was pewną niespodziankę- od dzisiaj będziecie mogli śledzić postępy w diecie jeszcze 4 osób. Od wczoraj zaczęły dietę Moja Babcia (Mama Taty), Ciocia (Siostra Taty) i Kuzynka (Córka Cioci) oraz Przyjaciel Taty.

Zgodziłam się na prośbę Przyjaciela Taty (który po dwóch latach dał się Tacie namówić na przeprowadzenie diety), żeby umieszczać na blogu jego wyniki, a Babcia, Ciocia i Kuzynka również wyraziły chęć udziału w tym projekcie... O tym jak cała czwórka sobie radzi w "dietowaniu" przeczytacie już niebawem. A tymczasem zobaczcie co przygotował dla Was Mój Tata...



Dieta dr Dąbrowskiej jest dietą półgłodówkową. Pani Dąbrowska dość dobrze opisała w swoich książeczkach  mechanizmy działania tej diety. Jednak, jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się jeszcze więcej, to jest wiele pozycji o głodówkach. Warto poczytać, ale czytając trzeba zachować rozsądek. Zdarzające się niekiedy w takich książkach zachęty do picia moczu, mnie nie przekonują. W typowej głodówce jest problem z toksynami,  które przedostają się do jelita grubego – nie mają jak być usunięte (zalecane są wówczas lewatywy). W diecie dr Dąbrowskiej nie ma tego problemu, gdyż spożywane warzywa powodują pracę jelit, a więc pozbywamy się toksyn bez kłopotu.

I ważna uwaga- w głodówkach wcale nie chodzi o zmniejszenie wagi! Jest to efekt niejako uboczny. Co prawda miły, ale mimo wszystko uboczny. Jest widocznym wskaźnikiem, ale jak to bardzo często bywa najważniejsze jest to, co jest niewidoczne.  W głodówce najważniejsze jest oczyszczenie i UZDROWIENIE.

Pan Bóg (lub natura, jeżeli ktoś nie wierzy w Boga), dał nam możliwość samo uzdrawiania się. Nasz organizm jest tak mądrze skonstruowany, że przy braku dostarczania białka, węglowodanów i tłuszczów przestawia się na tak zwane wewnętrzne odżywianie. Zaczyna wykorzystywać wewnętrzne zasoby, zapasy potrzebnych do życia substancji. I robi to w sposób nieprzypadkowy, ale uporządkowany i niejako zaplanowany. Ciągle powstają w nas nowe komórki. Skąd materiał na ich budowę? Najpierw zużywamy zapasy, najwięcej mamy zapasów tłuszczu, ale i białka też nam się odkładają. Gdy zabraknie zapasów, to organizm zaczyna  rozbierać komórki, które są zbędne ( w pierwszej kolejności chore, zniszczone, czyli całkowicie zbyteczne). A więc likwidujemy stare, by budować nowe! I zaczynamy się odmładzać oraz uzdrawiać.  Ja po dwóch latach przyjmowania leków na nadciśnienie- całkowicie je odstawiłem, znajomy przestał brać insulinę w zastrzykach, córka uniknęła operacji usunięcia torbieli. Również w efekcie zastosowania tej Diety znikają mięśniaki, stawy zaczynają się zginać, znikają ropienie, oczyszcza się skóra (dziewczyny są pytane o to, jakich kosmetyków używają, że mają taką ładną cerę). Poza tym okazuje się, że można  spacerować bez zadyszki, funkcjonować bez poobiednich drzemek (W czasie normalnego odżywiania, po obfitym posiłku tracimy dużo energii na trawienie, i robimy się zmęczeni, senni), polepsza się pamięć i koncentracja oraz wzrok, wyostrzają się zmysły. Dieta dr Dąbrowskiej jest wskazana w profilaktyce i leczeniu wielu chorób, ich przykłady znajdziecie tutaj.


W pierwszym tygodniu diety często powstaje tzw. „kryzys ozdrowieńczy”. Na dzień lub dwa może podnieść się temperatura ciała, boleć niedawne skaleczenie, czy dawno złamana ręka. Mi otworzył się czyrak na szyi . Przez kilka lat dokuczał mi co jakiś czas pojawiając się i znikając. Podczas diety otworzył mi się po raz ostatni. Od pewnego mężczyzny czuć było benzynę. Przypomniał sobie, że w młodości połknął jej niewielką ilość.  Proces oczyszczania i uzdrawiania dotyka KAŻDEGO, kto rozpoczyna głodówkę. Przy wielu problemach one wszystkie jednocześnie są atakowane! Im dłużej trwa dieta, tym procesy te są dogłębniejsze. Dlatego warto przeprowadzić ją jak najdłużej, a potem co jakiś czas zapobiegawczo powtarzać krótsze, kilkudniowe „dietki”. Dr Dąbrowska  w celach profilaktycznych  zaleca tydzień diety raz w miesiącu  lub dwa dni w tygodniu (np. w środę i piątek).
Nie twierdzę, że lekarze są niepotrzebni, ale w wielu przypadkach możemy skutecznie i szybko wyjść z choroby  bez ich pomocy.  Jednak nie wszyscy powinni i mogą głodówkę stosować „na własną rękę”. Dlatego najlepiej przy poważniejszych schorzeniach  przeprowadzać głodówkę lub półgłodówkę pod nadzorem lekarza. Niestety, lekarzy nie uczą na studiach o wartości głodówek - lekarze rodzinni są zwykle bardzo sceptycznie do nich nastawieni. Wcale im się zresztą nie dziwię- niedawno też patrzyłem na przyjaciół z Bąblina jak na szalonych. 
W badaniach nad głodówkami przewodzą Rosjanie i Niemcy. Chyba to właśnie w  Niemczech powstały pierwsze kliniki leczenia głodem, ale obecnie są one już również w Polsce. Wystarczy w Google wpisać "coś o głodówkach", by wiedzę o procesach zachodzących w czasie głodówki poszerzyć. 

Decyzji o podjęciu diety nie odkładajcie na „później”, „nie teraz”, „może kiedyś”, „może innym razem”. Zacznijcie już dzisiaj, od przeczytania chociaż jednej publikacji dr Dąbrowskiej- polecam „Ciało i ducha ratować żywieniem’’. Książki bez problemu kupicie bez wychodzenia z domu, w księgarniach internetowych. W każdej z nich, oprócz bardzo ważnych informacji o diecie, znajdziecie dużo ciekawych przepisów na potrawy dietetyczne i dania, które warto spożywać po diecie, aby utrzymać zdrowie. 

Rozpocznijcie dietę już dziś, a zobaczycie, jak bardzo zacznie się Wasze życie zmieniać na lepsze, bo zaczną się dziać rzeczy, wydawałoby się, niemożliwe…

Życzę Wam wielu pozytywnych efektów diety.

Pozdrawiam,
Czesiek"


Ja zachęcam Was do komentowania. Jeszcze dzisiaj zamieszczę oczywiście kolejną "Relację z diety NA ŻYWO!!!", w której podam wagę i ciśnienie Taty w 44 dniu diety i wagę Męża w 8 dniu po zakończeniu diety. 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)



Zobacz również:

Powód zakończenia diety przez MężaO pokusach po diecie i ich przezwyciężaniuO mnie